Witam po mega, mega długiej przerwie. Postanowiłam poruszyć temat, z którym bardzo często mamy problem. Odnosząc się do dzisiejszego tytułu, przeniosę Was w swoją historię, byście mogły zrozumieć i spojrzeć na temat z zupełnie innej strony. Pamiętam czas, kiedy po śmierci Miłosza dostaliśmy od znajomych zaproszenie na wesele. Było to mniej więcej ponad 3 miesiące po pogrzebie. Oczywiście moja pierwsza myśl była taka, że nawet nie ma takiej możliwości. Ze wstydu się schowam na myśl, że po takiej tragedii pójdę na takie wielkie widowisko. A przecież nikt nie mówił, że mam tańcować do białego rana. I tu pytanie czego obawiałam się bardziej. Czy tych oczu kierujących się na mnie i mojego męża pełne współczucia. Czy to, że mnie zmieszają z błotem przez to, że bez większych wyrzutów przyszłam się “pobawic” A może jednak tego, że nie wytrzymam widoku biegających dzieci? Pytań i wątpliwości było mnóstwo. Jednakże po namysłach padła decyzja. Jak nie pójdziesz to się nie przekonasz! Byliśmy...