Macierzyństwo jest pewnego rodzaju cudem. Choć tak naprawdę, to ja w cuda nie bardzo wierzę. Ale na potrzeby wyrażenia emocji mogę je uznać za coś na kształt cudu. Niby wszystko zbadane, od poczęcia, od pierwszych chwil po narodzinach, a jednak nadal fascynujące dla człowieka jest to, że druga istota rozwija się i żyje w jego ciele. Potem z tego ciała wydostaje się na zewnątrz. Na świat. A co, jeśli to wydostanie się na zewnątrz wiąże się z traumą i tragedią? Gdzie ten cud? A co, jeśli to nie poród, tylko poronienie? To temat bardzo, bardzo intymny i bolesny dla kobiet. Dla matek właściwie, bo przecież jeśli nosiłaś pod sercem dziecko, to przez chwilę byłaś matką. I będziesz nią dla tego dziecka już do końca życia. Czy można nazwać poronienie inaczej niż dramatem? Czy takie doświadczenie czegoś kobietę uczy? A może osłabia już do końca życia? Zmienia na zawsze? Tak, tak, tak i tak. Odpowiedź na te wszystkie pytania brzmi po prostu – tak. Jeśli wiedziałaś, że jesteś w ciąży, to m...