Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2019

Dzień Dziecka - Liścik do Miłka

Kochany synku, kochany Miłoszku! Nadchodzi drugi dzień dziecka bez Ciebie. Mimo to wierzę, że hucznie będziesz świętować je z innymi aniołkami. Jeszcze chwilka a skończyłbyś dwa latka. Tyle chciałabym Ci powiedzieć ale postanowiłam przelać to wszystko na papier. Mam nadzieję, że kiedy się już spotkamy, te słowa które teraz napiszę, będę mogła Ci je powtórzyć prosto w oczy. Tak się zastanawiam, czy faktycznie obserwujesz nas zza swoich chmurek, czy jesteś już dużym chłopcem, jak wyglądasz, do kogo jesteś podobny, co już potrafisz, czy za nami tęsknisz tak jak my za Tobą. Mimo wszystko chciałabym, żeby Twoje dzieciństwo w niebie było samą radością i zabawą. Byś zawsze był szczęśliwym chłopcem, bez lęku i smutku. Chciałabym Ci podziękować kochany za to, że pojawiłeś się w życiu moim i Twojego taty. Dziękuje Ci, że mogłam Cię nosić 37 tygodni pod sercem, że przez 42 dni mogliśmy się Tobą nacieszyć. Widok Twojego bijącego serduszka na USG jak i Twoja buziunia zaraz po porodzie, był...

".. bez laurki, bez dotyku, bez uśmiechu.." Dzień Matki inaczej.

Z rana wchodząc na Instagrama bądź Facebooka, roi się od zdjęć mam z dziećmi. Od kilku dni się gryzę ze sobą, ponieważ wiem że teraz przede mną cięższe miesiące nie tylko pod względem fizycznym. Zawsze w okresie maj - wrzesień rzucam się w wir pracy. Chcę jak najmniej myśleć - jeśli się tak w ogóle da.. Dlaczego akurat wtedy a nie przez cały rok? Gdybym to ja sama potrafiła jakoś sensownie wyjaśnić. Gdy nadchodzą te dni, kiedy to zdaje sobie sprawę, jak miały wyglądać rok po roku celebrowanie Dzień Matki, Dzień dziecka, urodziny itp. Przypominam sobie cesarke, za chwilę okres szpitalny, potem pogrzeb dwa dni przed moimi urodzinami. Za chwilę minie drugi rok a dla mnie to tak jakby było wczoraj. Przed oczami mam szczegółowe ułamki tamtych chwil. Pamiętam każdy krok po kroku, pamiętam ten stres, ból, cierpienie które cicho we mnie siedzi do dziś. Swój pierwszy dzień matki obchodziłam szczęśliwie z Miłoszkiem w brzuszku. Czułam go pod sercem, był tak blisko. Wtedy to do mnie jeszcze ...

"Ciąża po stracie" - dalsza część historii Pauliny i jej tęczowej córeczki Poli

Po śmierci Julci wszystko straciło sens, nie miałam siły by wstać kolejnego dnia, było okropnie ciężko, ciągle szukanie przyczyny śmierci malutkiej , ciągle obwinianie się , obarczanie się winą.. ciągłe to ciężkie pytanie , które ciągle jest bez odpowiedzi "dlaczego".. Pewnej nocy miałam sen , nasza Julcia stała na balkonie , była już większą, piękną blondyneczką , tak pięknie się do mnie uśmiechała , widać , że była bardzo szczęśliwa, szczęśliwa tam gdzie jest.. Po tym śnie zrozumiałam , że powinnam dalej walczyć o szczęście, ona jest tam szczęśliwa, jej jest tam dobrze, a ja muszę zacząć żyć na nowo , zacząć się uśmiechać, walczyć o każde lepsze jutro , tu na ziemi. Po niespełna trzech miesiącach zaszłam w kolejną ciążę, baliśmy się okropnie, niczego nie byliśmy pewni, nie wiedzieliśmy jak będzie i jak się ta ciąża zakończy.. Nie chciałam rezygnować z pracy, chciałam pracować jak najdłużej, aby nie myśleć jak to wszystko będzie.. Przez moją zawziętość w 5 tygodniu za...

.. nasza córeczka była tak malutka i śliczna.. " - historia Żanety

O ciąży dowiedzieliśmy się w maju 2016r. i chociaż była planowana to było to dla mnie zaskoczenie. W marcu stwierdziliśmy, że chcemy mieć dziecko, więc zaczęliśmy starania. W kwietniu, tydzień przed spodziewana miesiączka zrobiłam test, wyszedł oczywiście negatywny. Byłam już pewna, że nic z tego, przecież coś by pokazało. Przestałam o tym myśleć, minęły prawie dwa tygodnie, a miesiączka nie przychodziła. Byliśmy akurat na zakupach, więc poleciałam po test. Byłam tak ciekawa, że szybko poszłam zrobić i odrazu pokazały się dwie piękne kreski, byliśmy tacy szczęśliwi.  Pochwaliłam się mamie, później siostrze, chciałam podzielić się ze wszystkimi tym szczęściem. Mijały miesiące, czułam się bardzo dobrze, wyniki były książkowe, chodziłam regularnie do lekarza. Termin miałam na koniec grudnia, w domu bylo już wszystko gotowe, torba do szpitala spakowana.  Nadszedł 12 grudnia 2016 r. najgorszy dzień w naszym życiu.. Wstaliśmy rano, pojechaliśmy jak ...

Kiedy dziecko?

Dziwny to zwyczaj: pytanie ludzi, kiedy będą mieli dziecko: pierwsze lub kolejne. — Już tyle po ślubie, nie myśleliście o dziecku? — Jest córka, kiedy syn? Czy chcesz, żeby twoje dziecko było jedynakiem? — Moja droga, przekroczyłaś już 30-tkę, nie sądzisz, że to już najwyższa pora, żeby zacząć starać się o dziecko? — Macie już dwójkę, kiedy trzecie? I tak w nieskończoność. Droga ciotko spotkana na weselu, droga koleżanko, która udaje że się troszczy, droga sąsiadko, nie przyszło Wam do głowy, że pytanie o plany prokreacyjne jest nietaktowne? Może od razu zakręćcie się wokół łóżek „przyszłych rodziców”? Wiadomo, prokreacja to seks, poobserwujcie więc jak często go uprawiają, czy i jakie metody antykoncepcyjne stosują. Ludzie z różnych powodów nie mają dzieci.. Np. 1.Na razie nie chcą Z powodu sytuacji finansowej, mieszkaniowej, zdrowotnej, osobistej, zawodowej czy też traumy po śmierci dziecka. 2.Nie chcą Niektóre osoby zwyczajnie nie chcą mieć dzieci: ani teraz, ani nigdy. S...

"Cisza, której nigdy nie zapomnę" - historia Agaty

W wieku 16 lat zaszłam w pierwszą ciążę. Strach był ogromny, bo nie wiedziałam jak bliscy zareagują. Ku mojemu zaskoczeniu wszyscy przyjęli to bardzo dobrze . Dostałam dużo wsparcia i pomocy. Ciążę znosiłam dobrze, do 15. tygodnia zdarzyły mi się tylko typowe dolegliwości jak np. wymioty. Tygodnie szybko mijały, brzuszek pięknie rósł. W 21 tyg. ciąży dostałam skurczy i odeszły mi wody. Zadzwoniłam na pogotowie. Dyspozytorka z pogotowia nie wierzyła mi, że zaczęłam rodzić, dopytywała czy aby na pewno mam skurcze, czy nie panikuję za wcześnie. Na przyjazd pogotowia czekałam godzinę. Najdłużej trwającą godzinę w moim życiu. Zabrano mnie do szpitala, ale poród zaczął się już w karetce. Lekarz nie okazał mi większego zainteresowania, nie asystował podczas parcia. Moja mama przejęła niejako jego rolę, bo stale sprawdzała postęp porodu i to ona powiedziała mu, że dziecko jest już na świecie. Zapanowała cisza. Cisza, której nigdy nie zapomnę. Nie usłyszałam płaczu, ani tchnienia mojej c...

"kocham i tęsknię" - historia Ani

Był maj okres spóźnial się już dobry tydzień ale to przecież nic takiego zawsze się spóźniał. "Przecież nie jestem w ciąży" pomyślałam ale dla własnego spokoju zrobię test... Jakie było moje zdziwienie kiedy zobaczyłam na teście 2 piękne czerwone kreseczki pomyślałam "przecież Anka zawsze o tym marzylaś" ale jak to teraz już?! Za 9 miesięcy mam być mama?! To był cudowny czas to pierwsze usg gdzie było widać mała 3mm kropkę wgl nie podobna do człowieka, pięknie bijące serduszko. Tygodnie mijały, brzuchol rósł a ja czułam się idealnie. Ciąża przebiegała idealnie książkowo, zero jakich kolwiek dolegliwości tylko kilogramy leciały do góry jeden za drugim.. Nadeszła zima a termin porodu był coraz bliżej i bliżej. Ostatnia wizyta u ginekologa i jego słowa "jak do poniedziałku nic się nie będzie dziać zgłosić się do szpitala" okej więc czekamy spakowani jeden dzień drugi i nic... Nadszedł upragniony poniedziałek 16 stycznia od 5 rano zaczął mnie boleć brzuch...

List Aniołka do Matki

Kochana mamo, wiem, że mnie nie widzisz, nie słyszysz i nie możesz dotknąć. Ale ja jestem...istnieję ...w Twoim życiu, snach, Twoim sercu...Istnieję. Kiedy byłem tam na dole ,w Twoim ciepłym brzuchu godzinami zastanawiałem się, jak to będzie kiedy będę już przy Tobie, w tym miejscu o którym powiadałaś gładząc się po brzuchu wieczorami kiedy chyba nie mogłaś zasnąć. Ja wsłuchany w Twoje opowieści i kojący głos chłonąłem każde słowo, każdą informację, a potem cichutko, że by Cię nie obudzić, kiedy wreszcie zasypiałaś...marzyłem. Wyobrażałem sobie te wszystkie cudowne miejsca i Ciebie, jak wyglądasz... Patrzyłem na swoje dziwne nóżki i rączki u których nie wiem czemu było po dziesięć palców i zastanawiałem się czy jestem do Ciebie podobny. Chyba nie – myślałem – bo Ty pewnie jesteś piękna, a ja taki dziwny.. pomarszczony...no i po co mi te dziesięć palców? A potem się wszystko jednego dnia zmieniło. Płakałaś głośno głaszcząc brzuch i już nie było opowieści. "To nie może być pr...